czwartek, 16 lipca 2015

Prolog

Brunet przechadzał się po ogrodzie, patrzył na słońce, które górowało nad pałacem i cicho wzdychał, zaglądając w różne zakamarki żywopłotowego labiryntu. Wiedział, że on musi tutaj być, jednak od długiego czasu nie wiedział dlaczego.
Tak jest od osiemnastu lat, odkąd sięga pamięcią stoi tutaj wielki labirynt, na końcu którego jest wyjście do świata ludzi. Jednak nie wszystkie osoby z zewnątrz mogą dostać się do tej niesamowitej krainy w której znajduje się chłopak.
To miejsce to Kraina Baśni, dokładnie Letni Pałac Królowej Śniegu, która ofiarowała go swojemu ulubieńcowi – Kaiowi. Chłopak mieszka tutaj od osiemnastu lat, wcześniej mieszkał ze swoim przyjacielem Piotrusiem w Nibylandii, jednak wiele rzeczy się zmieniło.
Odkąd Królowa rządzi Krainą nie ma tutaj radości, jest tylko szarość, smutek i zło. Każda bajka ma złe zakończenie, postacie umierają lub znikają w dziwnych okolicznościach. Oczywiście ludzie nie odczuwają tej zmiany, natomiast równowaga magicznego świata bajek jest zachwiana, od bardzo dawna.
Wcześniej, co jakiś czas, nieprzerwanie od setek lat, panował tutaj Bajkopisarz, który sprawiał, że wszystkie bajki miały taką samą postać w jakiej zostawił je Hans Christian Andersen – pierwszy człowiek, który miał wstęp do Krainy.
Stworzył on Kaia, Królową Śniegu i Gerdę, pierwszą przyjacielem Kaia był Piotruś Pan. Ludzie nie popierali miłości męsko-męskiej, nawet jeśli jest to miłość przyjacielska, dlatego Andersen ludziom podsunął chłopca i dziewczynkę, jednak w Krainie od dawien dawna Gerdą jest chłopak – kolejny Bajkopisarz. Królowa przez wieki pozwalała odchodzić chłopcu, jednak z każdym kolejnym odejściem jej złość się potęgowała, nie pozwalała nikomu zbliżać się do Kaia, aż osiemnaście lat temu zabiła ostatniego Bajkopisarza.
Brunet wzdrygnął się delikatnie, wypuszczając drżący oddech i poprawił grzywkę, opadającą mu na czoło. Nienawidził wspominać tego co się stało. Jednak wiedział, że tak musiało być.
Wilhelm siedział przy długim stole, całym zawalonym książkami i stertami papierków, milionami piór i kałamarzy, w których moczył swoje długie włosy. Nie wychodził z tego pokoju od dawna, wiedział, że jego jedynym zajęciem w tym świecie jest pisanie bajek, nic więcej, a było ich tak wiele, że mężczyzna nie widział słońca od kilku lat.
Nagle poczuł dziwny, przenikliwy chłód, który rozlał się w jego ciele, a po chwili zgasła jedyna świeca dająca światło w ciemnej komnacie.
Bajkopisarz powoli odwrócił się na krześle i zobaczył w drzwiach postać, którą znał od dawna. Mimowolnie uśmiechnął się na widok chłopaka, ale brunet nie odwzajemnił jego uśmiechu.
- Kai, co ty tu robisz? – spytał niepewnie, wstając powoli z wypolerowanego krzesła, które niedawno otrzymał od Gepetta. – Przecież nie wolno ci wychodzić z Pałacu, to niebezpieczne.
Brunet powoli ruszył w jego stronę, a tam gdzie położył nogę pojawiał się szron, za nim ciągnęła się zamieć, a jego włosy błyszczały od śnieżynek. Twarz stała się bledsza niż kiedykolwiek, brązowe oczy straciły blask, stały się wypłowiałe i zmieniały barwę na niebieską z każdym kolejnym krokiem chłopca.
- Kai, co ty robisz… - Wilhelm zająkał się, łapiąc mocno krawędzi krzesła. Brunet przyspieszył, wyciągając spod peleryny błyszczący miecz, który został wykonany z lodu.
Bajkopisarz podniósł krzesło, ale jego przyjaciel zaśmiał się, wysyłając w jego kierunku parę, która osiadła na meblu i zamieniła go w bryłę lodu.
- Ze mną nie wygrasz, Wilhelmie. – Kai zaśmiał się donośnie, ale Bajkopisarz wiedział, że to nie był on. Domyślił się, że to Królowa włada chłopcem.
- Kai, uspokój się. – wyszeptał, wyciągając dłoń do przyjaciela. – To nie jesteś ty, popatrz na mnie. To ja, Wili, przecież mnie lubisz, nawet bardzo, popatrz na mnie, proszę.
Brunet zamrugał kilkakrotnie i Wilhelm mógł zaobserwować jak jego tęczówki wracają do poprzedniego koloru, jednak Królowa nie dawała za wygraną. Kai wrzasnął przeraźliwie i wbił ostrze prosto w brzuch swojego przyjaciela, przekręcając je kilka razy z zaciętym wyrazem twarzy.
Chłopak westchnął cicho, przygryzając mocno wargę i usiadł na schodkach, prowadzących do altanki w środku całego labiryntu. Po chwili usłyszał trzepot piór i podniósł głowę, marszcząc lekko brwi.
- Co do… - nie zdążył skończyć, bo magiczna siła zwaliła go na kolana, gdy altana przybrała postać portalu. – Nie, tylko nie…
Kilka wróżek wyfrunęło z przejścia i przeleciało obok głowy Kaia, jedną poznał od razu, więc wyciągnął rękę, wiedząc, że wpadnie w nią.
Usłyszał po chwili cichy jęk co oznaczało, że wróżka się złapała, postawił ją na drugiej dłoni i przystawił do twarzy, posyłając przepraszający uśmiech.
- Wybacz, Dzwonek. – palcem wskazującym pogłaskał ją po głowie. – Gdzie jest Piotrek? – przechylił lekko głowę w bok.
- Piotruś. – wróżka wywróciła oczami, poprawiając swoją sukieneczkę. – Prosi, aby nazywać go Piotruś, nie przypominaj mu, że nie jest już dzieckiem.
- Ma prawie dwadzieścia cztery lata, niech wreszcie to sobie uświadomi. – chłopak wywrócił lekko oczami, na co wróżka prychnęła.
- Ty masz ponad sto osiemdziesiąt i jakoś ci tego nie wypominamy. – odparła brunetka, kręcąc małą główką. – Do rzeczy. Piotruś znalazł coś obok statku Haka, wiesz, że jest sprzymierzeńcem Królowej.
- Tak, wiem. – westchnął krótko chłopak. – Wiesz, że ja też jestem pod jej wpływem.
- Ale jeśli masz Amulet jest wszystko dobrze, tak? – wróżka wskazała palcem na wisior z wielkim szmaragdem na szyi bruneta, a on skinął głową.
- Tak, zgadza się. – potwierdził.
- Wracając. – wróżka chrząknęła. – Piotruś ma coś co on nazywa Zaczarowanym Zwierciadłem. Wiem jakie są twoje wspomnienia z dziwnymi lustrami, ale nie rób dziwnych min i słuchaj. – dziewczyna usiadła na jego dłoni, prostując nogi. – Jest kolejny Bajkopisarz. On może nam pomóc i wygramy z Królową.
- To się nie uda, Dzwonek, nie ma szans. – Kai pokręcił głową, przeczesując włosy. – Dobrze wiesz, że ona jest silna, to nic nie da.
- Zna wszystkie bajki i baśnie, jego rodzice od dziecka szkolili go, bo przekazaliśmy im, że może on nam pomóc. Zrozum to, Kai. To jest jedyna nadzieja, jedyny ratunek. Piotruś chce go ściągnąć do Pałacu w przesilenie letnie.
- Pałac Letni i przesilenie letnie, czy to nie jest za, hm… przewidywalne? Myślisz, że Królowa się nie domyśli? – chłopak wywrócił lekko oczami.
- Pałac jest pod ochroną, dobrze to wiesz. Musimy go chronić przed jej mocą, tak samo jak chronimy ciebie i inne bajki, musisz nam zaufać, możliwe, że to koniec złych dni, rozumiesz? Koniec tego, nie będziesz siedział ciągle w czterech ścianach i ogrodzie, przestaną śnić ci się koszmary z Wilhelmem, nowy świat, nowa rzeczywistość, tylko musisz nam pomóc.
- Dobrze, postaram się. – westchnął cicho brunet. – Użyczę wam jednej z komnat na przechowanie lustra do przesilenia. Jeśli Alan się zgodzi to wykorzystamy tunele i ściągniemy tutaj tego nowego.
- Alan? – Dzwoneczek uniosła lekko brew. – Masz na myśli tego dziwaka co zadaje się z Kapelusznikiem i mieszka w norze z królikami?
- Tak, ale on jest bardzo miły i pomocny, lubię go. – wzruszył delikatnie ramionami. – Dobrze, powiesz mi, coś więcej o tym… Bajkopisarzu?
Dzwoneczek uśmiechnęła się pod nosem, wstała i wyciągnęła skrzydełka, które lekko otrzepała.
- Chodź do altanki, w portalu powinieneś go zobaczyć.
Wróżka powoli się uniosła i ruszyła w stronę altanki, Kai otrzepał pelerynę, idąc powoli za małą istotą, która świeciła od magicznego pyłu.
Wyjęła garstkę pyłu z sakiewki i rzuciła w portal, a on zaczął się rozmywać, by po chwili zaświecić blaskiem, który znów zwalił bruneta z nóg.
- Ile razy tak mnie to będzie powalać? – syknął niezadowolony, na co Dzwoneczek wywróciła oczami.
- Patrz. – wskazała małą dłonią na portal, który unormował się w obraz.
Kai podniósł się, otrzepał kolejny raz i zmrużył oczy, patrząc z fascynacją na obraz po drugiej stronie.
Blondyn krzątał się po kuchni, poprawiając włosy, fartuszek i sypiąc mąką na wszystkie strony, śpiewał przy tym piosenki z ekranizacji różnych bajek, śmiejąc się radośnie i skacząc po małym pomieszczeniu.
- Niall, wszystko dobrze? – krzyknęła pewna kobieta, na co blondyn zaśmiał się jeszcze głośniej, łapiąc za brzuch.
- Melodyjny śmiech. – mruknęła Dzwoneczek, przysiadając na ramieniu bruneta. – Prawdopodobnie Nini powstała od jego śmiechu. Bo wiesz jak…
- Gdy dziecko pierwszy raz się zaśmieje, tak, wiem. – mruknął chłopak, zerkając na nią. – Myślisz, że on nam pomoże? Nada się?
- Mamo! – krzyknął blondyn, czym zwrócił uwagę Kaia. – To nie ja! To Dzwoneczek i jej przyjaciółki! – zaśmiał się radośnie, na co brunet lekko się uśmiechnął.
- Mówiłam, że się zna. – wróżka uśmiechnęła się z dumą, na co chłopiec skinął głową.
- Nada się, tak sądzę.
- A ta mąka? – blondynka oparła się o ścianę, patrząc na bałagan w kuchni, jej syn jedynie wzruszył ramionami.
- Chciałem pobawić się z Kaiem, to wszystko. – odparł blondyn, na co brunet otworzył szeroko oczy i popatrzył z niedowierzaniem na Dzwoneczka.
- Do tego, jesteś jego ulubieńcem. To chyba jakiś znak, Kaiuś. Może wreszcie się zakochasz. – wróżka dźgnęła go w policzek, a on zaśmiał się cicho, drapiąc się po karku.
- Może, nic nie wiadomo. 

4 komentarze:

  1. Świetny prolog. Bardzo rzadko zaciekawiają mnie prologi, ale ten naprawdę jest boski. Uwielbiam klimaty bajkowe.
    Nie mogę się doczekać pierwszego rozdziału.
    Pozdrawiam i życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Awww świetny prolog.*.*
    Wreszcie znalazłam cos orignalnego! xD heh xp
    Nie mogę się doczekac pierwszego rozdziału!
    Życzę weny i miłych wakacjii ;)
    ~Panda

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow, orginalne!! Czekam na rozdziały, życzę weny!! Informuj mnie na tt,ok? @2be_inlove xx

    OdpowiedzUsuń
  4. TO JEST GENIALNE

    I NIE WCALE NIE PRZESADZAM

    Ten prolog jest taki cudowny i podejrzewam, że to opowiadanie będzie zajebiste.

    Uwielbiam ten bajkowy klimat,sprawia, że zżera mnie ciekawość, co do następnych rozdziałów.

    Świetne dobranie roli.
    Louis jako Piotruś Pan - jak to zobaczyłam, byłam jak " tak, to jest genialne hahaha" nie no, na serio pasuje mu ta rola.
    I Harry jako Bambi, oh nie, to jest zbyt urocze, ale po raz kolejny trafiłaś z rolą.

    Co do reszty? Jej to wszystko jest owiane lekką tajemniczością i chce już następny rozdział. Kocham Cię za ten oryginalny pomysł.

    Miałabym prośbę, mogłabyś mnie informować na tt? Byłabym ogromnie wdzięczna.

    Udanych wakacji i czekam na nn :)

    @luvmydreams

    OdpowiedzUsuń